|
Grzegorz Szamotulski, który w sezonie 2009/2010 grał w słowackim DAC 1904 Dunajská Streda, przyznał na swoim blogu, że mecze w lidze słowackiej często są nieczyste. Polski bramkarz wspomina m.in. spotkanie z marca 2010 pomiędzy Spartak Trnava i DAC Dunajska Streda, przegrane przez jego drużynę 0:7:
"Siedem goli naprawdę puściłem. Po meczu nie miałem wątpliwości, że wszyscy grali… na moją bramkę. W klubie nie płacono, jeden chłopak z Bałkanów nigdy nie miał nawet na kawę, wpieprzał jakieś suche bułki. A dzień po 0:7 cały w nowych ciuchach. Szczęśliwy jak nigdy. Mam swój rozum, wiem, co się wydarzyło.
Mecz to był kabaret. Ja w nowym kraju, w nowej drużynie, nie znam języka i wszyscy – ale to dosłownie wszyscy, bo samobój też był – walili na moją bramkę. Popatrzyłem na to, poszedłem do trenera, Austriaka, i mówię: - Ja tu nie przyjechałem się szmacić. Do widzenia.
I tyle mnie widzieli. Spakowałem się i wyjechałem"
|